Wczoraj na tarnowskim owalu mogliśmy podziwiać piękne spotkanie. Mecz ten zapowiadał się niezmiernie ciekawie i miał być bardzo zacięty, gdyż Jaskółki miały na celu utrzymanie pierwszej pozycji, zaś Myszki Miki chciały wygrać z nami i pokazać, że są gotowi, aby i w tym roku zdobyć tytuł Mistrza Polski.Początkowo tak też było. Ekipa Falubazu zapowiadała walkę o zwycięstwo. Inni znawcy żużla również twierdzili, że dla Tarnowa będzie to twardy orzech do zgryzienia. Większość kibiców wierzyła w zwycięstwo Jaskółek, jednak można było znaleźć i takich, którzy przyszli na to spotkanie, aby zobaczyć pierwszą klęskę tarnowian na swoim torze. Niestety zawiedli się. Jaskółki zwyciężyły w pięknym stylu, rozgromiły ekipę Myszki Miki. Chyba nikt się nie spodziewał, że to spotkanie będzie tak wyglądać. W 2. biegu zwyciężyła para gości 1:5, a kibice Jaskółek byli już przekonani, że to początek i że ekipa z Zielonej Góry będzie się dziś spisywać wyśmienicie. Jednak już w następnym biegu nasza cudowna para Madsen - Vaculik zwyciężyła podwójnie i doprowadziła do remisu. Później było już tylko z górki. To my, gospodarze, rozdawaliśmy karty. Dzięki takim meczom możemy potwierdzić, że nasza tarnowska ekipa jest gotowa do Play Offów i będzie tam walczyć o najwyższe cele, czyli o Mistrzostwo. Kibice Zielonki chyba nie mogli uwierzyć w to, co widzą. Byli pewni, że ich drużyna będzie walczyć i nie da łatwo się pokonać. Niestety było odwrotnie. Fani Falubazu po kilku biegach wygranych przez Jaskółki siedzieli cicho i tylko patrzyli na to, jak ich drużyna zostaje w tyle. Spotkanie zakończyło się wynikiem 61:28. W Tarnowie zostają 3 punkty: 2 za wygraną oraz punkt bonusowy, gdyż mecz w Zielonce był remisowy.
A co do fanów, nasi tarnowscy kibice też nie są idealni. Wystarczyło wczoraj przysłuchać się rozmowy dwóch panów siedzących za mną na łuku. Po 2. biegu przegranym przez naszą ekipę pewien pan powiedział: "Hancock to jest dziad! Ledwo punkt zrobi. On już lepszy nie będzie, bo to stary dziadek już". Ciekawe. Tylko, że ten właśnie "dziad" zdobył wczoraj dla Jaskółek 11 punktów, w tym przywiózł 3 zwycięstwa. Inna sytuacja, również za mną ale już inny pan, po drugim zerze Jamróga: "To największa dziura w naszym zespole! Tacy to powinni na rowerze jeździć, a nie na motorze. Już lepiej jakby Lampart pojechał, bo może by punkt zrobił". Haha Dawid z całą pewnością zrobiłby więcej punktów niż Kuba. Nie wiem, czego oni chcą od Jamróga. To jedyny junior z Tarnowa, który ściga się z najlepszymi. Już nie raz pokazał, że potrafi świetnie jeździć. Co on ma na to poradzić, że klub woli dać kupę pieniędzy na Maćka, który i tak ma nadmiar kasy, bo sponsoruje go Red Bull. Gdyby takie same pieniądze, co Maciek, dostawał Kuba śmiem twierdzić, że wcale nie byłby od niego gorszy. Nie każdy ma takie szczęście, że wybije się w Gorzowie, Zielonce czy Wrocku, bo tam mają pewną kasę na sprzęt i klub im nie szczędzi. Podobnie mówiono wczoraj również o Kacprze. Pewien kibic wyraził swoje niezadowolenie: "Jamróg i Gomólski to dwie największe dziury Unii, które trzeba koniecznie załatać, bo same się nie załatają." Ciekawa jestem, czy tacy ludzie byliby na tyle odważni stanąć twarzą w twarz z żużlowcem i powiedzieć mu to, co mówią siedząc na łuku i oglądając mecz.
Najwięcej uwagi tego wieczoru trzeba było przeznaczyć naszej Jaskółce - Leon`owi Madsen`owi, który jeździł jak natchniony. Zostawiał wszystkich w tyle, daleko w tyle. Wszyscy tak bardzo na niego narzekają, że nie jeździ równo. Raz ma słabszy występ, raz lepszy, ale przecież to się każdemu zdarza! Trzeba mu pogratulować tego, iż mimo, że nie dostaje nie wiadomo jakich pieniędzy za to, że jeździ dla Tarnowa, to daje z siebie wszystko i pokazuje, że potrafi zostawiać wielkie gwiazdy za swoimi plecami. Oby i w Play Offach miał tak świetną passę. Nie gorzej zaprezentował się również jego kolega z pary - Martin Vaculik, który również udowodnił, że jest zawodnikiem światowej klasy, mimo tego, że na Słowacji żużel nie jest aż tak rozpowszechniony, jak w Polsce czy Szwecji. Razem z Leonem zwyciężyli podwójnie wszystkie swoje biegi i pokazali, że na prawdę można ich nazwać najlepszą parą tego sezonu, nie tylko w Tarnowie, ale i w całej Ekstralidze.
Dużym zaskoczeniem dla kibiców, przede wszystkim z Zielonki, był słaby występ Piotrka Protasiewicza, który w ostatnich spotkaniach był liderem swojej drużyny i to jego punkty, w dużej mierze, decydowały o wyniku meczu. Wczoraj jednak PePe zanotował dwa defekty, jeden w 15. biegu, który gospodarze wygrali 5:0, ogólnie zdobył tylko 5 punktów. Nikt nie wie, dlaczego Piotrek tak słabo wystąpił. Był pewniakiem na ten wieczór, a tu niestety taka niespodzianka.
Liderem zespołu okazał się Andreas AJ Jonsson. Jednak jego występ również nie należał do najlepszych. Zanotował, podobnie jak Protasiewicz, dwa defekty, jeden w ostatnim biegu. Na swoim koncie uzbierał 8 punktów. Adrenalina nie był zadowolony ze swojego występu, co można było zauważyć po meczu. Jednak był zmuszony iść na konferencję, jako najlepszy zawodnik Zielonki tego wieczoru.
Bardzo słabo pokazał się również Patryk Dudek, który podobno miał być jednym z liderów tego wieczoru. Młody zawodnik dwa razy przyjechał przedostatni, raz ostatni i raz drugi. W biegu 14. dotknął taśmy i został wykluczony. Tego wieczoru zdobył zaledwie 4 punkty. Tyle samo oczek na swoim koncie zanotował również drugi junior Falubazu - Adam Strzelec.
Pozdrawiam





No nie powiem, pare odwaznych tez tu zawarl autor, z ktorymi bym polemizowal, ale coz to wolny kraj wiec kazdy ma prawo pisac co chce.:)
OdpowiedzUsuńPzB.
Na temat niektórych kibiców czasem szkoda marnować słów. Jak ktoś jeździ dobrze, to jest zajebisty, a jak nie to już jest szmatą. Polakowi nie dogodzisz nigdy. :]
OdpowiedzUsuń