Tłumaczenie strony

Szukaj postu

niedziela, 28 października 2012

Co z tym regulaminem?

 Foto: Jarosław Kras (jaroslawkras.pl)

Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Z góry przepraszam za brak komentarza odnośnie meczu Zielonej Górze, ale względy techniczne mi na to nie pozwoliły. 

Oficjalnie zakończyliśmy sezon 2012. W Tarnowie było to zakończenie z wielkim hukiem! Czy w przyszłym sezonie też będziemy mogli oglądać tak emocjonujące mecze jak w tym sezonie ? To się jeszcze okaże. Z niecierpliwością czekamy wszyscy na nowy regulamin, który ma się pojawić na początku grudnia. Dochodzą do mnie różne słuchy odnośnie zmian. Ma być ich sporo. Mnie cieszy fakt, że nie będzie żadnego durnego limitu transferowego oraz że zniesiony zostanie limit zawodników z Grand Prix. Kontrowersyjna jest jednak inna sprawa. Po sezonie 2013 z Ekstraligi mają wypaść trzy najgorsze drużyny z miejsc 8-10, zaś awans z I ligi może wywalczyć tylko jedna drużyna. Nas kibiców to nie cieszy. Zmniejszy się liczba meczy, więc i mniej będzie emocjonujących spotkań i możliwości spotkania się z innymi kibicami i zawodnikami. Oby ten zapis nie przeszedł. Ciekawą rzeczą jest również to, że prawdopodobnie do łask wróci próba toru, jednak będą mogli z niej korzystać tylko wybrani zawodnicy. Zapewne będą to kapitanowie drużyn lub "wielkie gwiazdy". Dziwnym faktem jest dla mnie to, że chcą wprowadzić ponownie rezerwę taktyczną zwaną potocznie JOKER. Wtedy wszystko się zmieni. Mnie się osobiście ten pomysł bardzo nie podoba, jednak co ja mogę na to poradzić. Nic ;) Chyba, że kiedyś wejdę w skład Zarządu i będę mogła wymyślać nowe przepisy, jednak to jest chyba nie do osiągnięcia przeze mnie. Dużo kontrowersji wywołuje również limit KSM, który ma wynosić 41 punktów. Są jednak osoby, takie jak, pan Komarnicki, który za wszelką cenę chce obniżenia limitu do 39 punktów, przy czym jeśli drużyna nie zmienia składu limit ten nie obowiązuje. Oczywiście nie chodzi o nic innego, tylko żeby Stal została w takim składzie, w jakim jest. Niestety gorzowskie szeregi opuści Tomasz Gollob, który prawdopodobnie wróci do swojego rodzinnego miasta - Bydgoszczy. Nie jestem ufna, co do wszystkich informacji, jakie czytam w internecie. Wszyscy przecież wiemy, że Tomuś lubi być tam, gdzie jest kasa, dużo kasy, a w Bydgoszczy jej nie ma. Poza tym klub nie ma Prezesa i jakoś nikt specjalnie się nie kwapi, żeby zająć się tym marnym zespołem. Może już niedługo dowiemy się, do jakiego klubu dołączy Tomek. Oby tylko nie do Tarnowa :D Hmm. Ciekawym kąskiem dla wszystkich drużyn z kasą  jest Jarosław Hampel. W internecie huczy. Każdy klub już chyba ma Jarka w swoim składzie. Czyżby nasz Jarek się rozdwoił albo roztroił ? Nikt tak naprawdę nie wie, w jakich barwach zobaczymy go w przyszłym sezonie. Na tą informację będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Może teraz kilka słów o Tarnowie. U nas słuchy głoszą, iż Dream Team opuści Greg Hancock. Nie wiadomo, czy jest to decyzja samego zawodnika czy może Zarządu, który nie jest zadowolony z jego występów w biało-niebieskich barwach. W zespole na pewno zostanie Maciek Janowski, który potwierdził to podczas święta żużlowego, które odbyło się w piątek. Różne plotki można usłyszeć również na temat Kacpra Gomólskiego. Jego rodzinny zespół Start Gniezno awansował do Ekstraligi. Wszyscy zastanawiają się, czy GinGer nie postanowi wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło. Zapytany o to, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi i unika rozmowy na ten temat. Może naprawdę pożegna się z tarnowskim zespołem? Wpłynęłoby to na niekorzyść Jaskółek, gdyż ostatecznie musieliśmy poszukać jakichś juniorów. Jakub Jamróg w tym sezonie zakończył wiek juniorski. Wśród naszych wychowanków został Enrest Koza, Edward Mazur, Łukasz Lesiak i Arkadiusz Madej, jednak żaden z nich nie jest przygotowany do ścigania się z najlepszymi zawodnikami świata. Tarnowski zespół ma więc nie lada orzech do zgryzienia. Zaraz antykibice Jaskółek powiedzą, że Tarnów spokojnie znajdzie juniorów, gdyż ma kasę ze Skarbu Państwa. Trzeba jednak pamiętać, że sponsorzy też mają pewne ograniczenia. Dają tyle, ile chcą i do widzenia. 

Kończąc, chciałam podziękować wszystkim tym, którzy wspierali mnie przez cały ten sezon. Dziękuję kolegom i koleżankom z redakcji, a przede wszystkim szefowej, która dała mi szansę na rozwijanie moich pasji. Dziękuję również wszystkim czytelnikom mojego bloga, bez Was on by nie istniał. Szkoda tylko, że znajdują się osoby, które na każdym kroku chcą mnie upokorzyć i pokazać, że nie znam się na tym, co robię. Ale przyjmuję to wszystko z pokorą.

Pozdrawiam

czwartek, 18 października 2012

Radość, radość, radość!

Zdobyliście Drużynowe Mistrzostwo Polski. To był Wasz tegoroczny cel, który udało się osiągnąć. Jesteście z siebie na pewno bardzo zadowoleni.

J. Jamróg: Nie, nie cieszymy się (śmiech). Ja jestem wniebowzięty. To był ciężki sezon, ale na szczęście udało nam się zdobyć złoto. Gdy Unia Tarnów zdobywała tytuł Mistrza Polski w 2004r. siedziałem na trybunie jako wierny kibic, cieszyłem się bardzo, ale teraz jako zawodnik to zupełnie coś innego. To jest nie do opisania. Cały sezon będę dochodził do siebie (śmiech). Cieszę się bardzo, że przyczyniłem się do zdobycia złotego medalu, który został mi zawieszony na szyi nie tylko dlatego, że ubrałem kevlar. Może mój sezon nie był rewelacyjny, ale dorzuciłem kilka punktów od siebie.

Dwa rewelacyjne biegi, dwie 3. Za swoimi plecami zostawiłeś nawet Tomasza Golloba. Chyba lepiej już być nie mogło.

J. Jamróg: Przed meczem rozmawiałem z kilkoma osobami, którym powiedziałem, że chciałbym dzisiaj zdobyć te 6 punktów i udało mi się to. Jestem z tego bardzo zadowolony. Jest to niezły wynik, jak na trzy biegi. Radość, radość i jeszcze raz radość (śmiech).

Ty i Kacper Gomólski zakończyliście ten sezon bardzo dobrze. On zdobył w Gorzowie 7 punktów, chociaż w tym sezonie nie szło mu najlepiej, Ty zaś 6 w Tarnowie. Już po raz kolejny pokazałeś, że śmiało można na Ciebie postawić i że jesteś jednym z fundamentów tego zespołu.

J. Jamróg: Dla mnie miniony sezon to była jedna, wielka nauka. W naszej drużynie jakoś to się układa, że jeśli jeden zawodzi, drugi za niego nadrabia. Kacper miał mecz życia w Gorzowie, ja tu w Tarnowie przed swoją publicznością. Właśnie to sprawiło, że nasza drużyna była tak silna w tym sezonie i dzięki temu udało nam się zdobyć ten złoty medal.

_______________
inf. własna

wtorek, 16 października 2012

Unia Tarnów Mistrzem Polski 2012!

Co za mecz! Straciłam głos, ale warto było! Nie mogę opisać tego, co czułam widząc tak rewelacyjnie jeżdżącego Leona Madsena i Jakuba Jamróga. W ogóle cała drużyna pokazała, że to właśnie nam należy się tytuł Mistrza Polski 2012! W Gorzowie trochę straciliśmy kontrolę, ale jak widać 5 punktów w plecy to żadna strata dla naszych Jaskółek. Cóż można powiedzieć, na pewno ogromnym zaskoczeniem był występ Jakuba Jamróga, który podwójnie wygrał. Kuba był bardzo zadowolony ze swojej postawy i cieszył się, że udało mu się zdobyć tak cenne punkty dla swojej drużyny. Z bardzo dobrej strony na zakończenie sezonu pokazał się Kacper Gomólski, który podczas meczu w Gorzowie przywiózł 7 punktów. W jednym z wyścigów plecy Gingera oglądał nawet nasz wielki mistrz Tomasz Gollob. Tomuś nie spisywał się dobrze u siebie, ale i w Tarnowie nie pokazał nic szczególnego, dlatego też jego mina po zakończeniu spotkania była nie tęga. Zakończyliśmy sezon 2012! Dla Jaskółek był to cudowny rok. Prowadzenie przez całą rundę zasadniczą i zdobycie tytułu Mistrza Polski. W przyszłym sezonie zapewne już nie zobaczymy tarnowskiej drużyny w takim samym składzie, ale może za wcześnie jeszcze na jakiekolwiek spekulacje. Na pewno wszyscy kibice chcieliby, żeby drużyna została bez zmian, jednak to niemożliwe. Ja mam tylko nadzieję, że wśród Jaskółek zostanie Leon Madsen i Martin Vaculik. Leoś po meczu wypowiadał się, że on czuje się w Tarnowie jak w domu i że nigdzie się nie wybiera. Bardzo się z tego powodu cieszę. Może w jego ślady pójdzie również Martin ? To się okaże. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna widziałam na tarnowskim stadionie taką masę ludzi. Nawet podczas finału w 2004r. nie było ich tak dużo. Widać było, że kibice przez cały sezon mocno dopingowali i wierzyli w sukces Jaskółek. Zawodnicy odwdzięczyli się im zwycięstwem i cudownymi emocjami przez całe niedzielne spotkanie. Każdy obecny na stadionie nie siedział na swoim miejscu spokojnie. Nawet ja krzyczałam i klaskałam ile sił ! Mogę pogratulować kibicom z Młyna świetnie przygotowanej oprawy meczu. To przede wszystkim to wprowadziło wszystkich przybyłych w nastrój walki. Cieszę się, że miałam okazję oglądać to spotkanie na żywo. To co działo się po zakończeniu, było nie do opisania. Piosenka "We are the champion" w wykonaniu kibiców... Aż sama płakałam ze wzruszenia i śpiewałam tak głośno, jak tylko mogłam. Później rewelacyjne pokazy laserowe dla naszych zawodników i wszystkich kibiców. Po prostu coś pięknego! Niżej wrzucam fotki, które udało mi się zrobić podczas niedzielnego finału. 





































Pozdrawiam wszystkich kibiców :)

niedziela, 14 października 2012

Dziś finał finałów!

Witam wszystkich moich czytelników :) Chociaż jest Was niewiele i tak jestem Wam niezmiernie wdzięczna, za to, że wpadacie na mojego bloga. Nie podsumowałam spotkania z Gorzowa, gdyż po prostu nie byłam w stanie czasowo się wyrobić. Dziś mam chwilkę czasu, więc napiszę co nieco. Zaczniemy może właśnie od wyżej wymienionego spotkania na gorzowskim owalu. Hmm. Faworytem oczywiście najlepsza, przecudowna Stal wraz ze swoim kapitanem Gollobem, który pokazał klasę. Mecz zapowiadał się bardzo emocjonująco i taki też był. Wszyscy kibice na stadionie i przed telewizorami z wielkim zaciekawieniem oglądali to spotkanie. Ja byłam niestety oglądałam to spotkanie za pośrednictwem internetu. Na pewno wszyscy kibice z Tarnowa wierzyli w sukces swojej drużyny, jednak wiele znanych głosów ze świata żużlowego mówiło, że Stal zmiecie Unię bez większej trudności. Jednak tak nie było. Natrudzili się i to bardzo. To, że mecz zakończył się dla nich wynikiem 47:42 to czyste chamstwo ze strony pana sędziego Demskiego, który za każdym razem sędziując mecz Stali robi wszystko pod ich komendę. Ciekawe dlaczego ? Chyba każdy, kto się interesuje żużlem trochę bardziej niż tylko przyjść na stadion, oglądnąć i wyjść, to wie. Każdy normalny sędzia wykluczył by Nielsa Kristiana Iversena za przejechanie obydwoma kołami poza linią wewnętrzną toru, jednak nie pan Demski. Gdyby w tym biegu Iversen został wykluczony między drużynami byłaby różnica tylko jednego punktu, a wtedy Stal byłaby na starcie na straconej pozycji w Tarnowie. Gorzowskich kibiców na pewno zawiodła najjaśniejsza gwiazda drużyny Tomasz Gollob, który dał się zrobić tarnowskiemu juniorowi Kacprowi Gomólskiemu. Ginger w niedzielę jechał mecz życia. Jestem z niego bardzo zadowolona. Wiem, że wszyscy zarzucają mu złą jazdę w biegu nominowanym, ale to sam Marek Cieślak zdecydował, że to właśnie Ginger pojedzie w miejsce Janusza Kołodzieja, który tego dnia był załamany. Kapitan Jaskółek nie jeździł tego wieczoru dobrze, gdyż uciekły mu jego kochane pieski. Jak zobaczyłam go w TV mówiącego o tych psach, myślałam, że padnę ze śmiechu. Teraz wszyscy czekamy na komplet punktów dzisiejszego wieczoru z jego strony, gdyż psy cudownie się odnalazły. Drużynie tarnowskiej na pewno zabrakło punktów Grega Hancocka, który po raz kolejny nie jest w najlepszej formie. Mam nadzieję, że dziś będzie wszystko dobrze i że podąży wraz z innymi Jaskółkami po mistrzowski tytuł. Jednak nie będzie to łatwe. Mają do obrobienia aż 5 punktów. Jedni powiedzą, że to niewiele, a drudzy, że to właśnie te kilka punktów może nas pozbawić tytułu. Dziś wieczorem wszystko się okaże. W Gorzowie swoją świetną jazdą popisał się Boski, który w tamtym sezonie jeżdżąc w Unii ledwo kaleczył i przywoził kilka punktów na mecz. U boku pana Tomasza dostał jakiegoś cudownego olśnienia i teraz szaleje nie tylko w Stali. Wygrał kwalifikacje do GP, czyli w przyszłym sezonie GP to będzie jakaś ogólna paranoja. Ale to dopiero w przyszłym roku. Zobaczymy co Krzysztof pokaże w Tarnowie. 

Kontrowersyjna sytuacja z biegu XV w wykonaniu N.K. Iversena

Tak dziś będzie! Unia mistrzem! :)

Zapowiada się, że stadion będzie zapełniony po brzegi. Możliwe, że przebijemy frekwencję z pierwszego finału w Gorzowie, która wyniosła gdzieś ponad 11 tys. kibiców. :) 

Wszyscy widzimy się przy Zbylitowskiej! 
Pozdrawiam

wtorek, 9 października 2012

Holder! Holder! Holder!

Z wielkim żalem pisz,ę już ostatniego posta w tym sezonie, związanego z cyklem Grand Prix. W tym roku mogliśmy oglądać rundę finałową na naszej polskiej ziemi na toruńskiej MotoArenie. Mnie osobiście nie było dane wyjechać na to rewelacyjne spotkanie. Mogłam je jedynie zobaczyć dzięki programowi Canal+ Sport. Z wielkim zaciekawieniem czekałam na tą sobotę. Chciałam zobaczyć, to okaże się lepszy w tym roku Chris Holder czy Nicki Pedersen. Na całe szczęście górą był Australijczyk. Szkoda tylko, że podczas tego spotkania musiało dojść do bardzo przykrego ekscesu pomiędzy właśnie Nicki`m a Chris`em. Dużo głosów mówi, że ta cała sytuacja to wina Chripy`iego i jego brata. Ja osobiście nie chcę się wypowiadać na ten temat, gdyż zapewne znów spotkam się z falą chamskich komentarzy, że się nie znam, nie widziałam, a się wypowiadam. Mogłam zobaczyć tyle, ile umożliwiła mi to telewizja. Cóż, na miejscu Chris`a, gdyby ktoś uderzył mnie w kask zrobiłabym to samo, oddałabym mu. Nicki dobrze wiedział, że podchodząc do Australijczyka on nie zostanie mu dłużny. Holder to młody, żywiołowy zawodnik i na pewno ciężko było mu utrzymać nerwy na wodzy. Cóż. Stało się, teraz to już tylko historia. Co mogę powiedzieć o sytuacji przed bitką Holder - Pedersen. Bieg zapowiadał się ciekawie. Z mojego punktu widzenia wyglądało to tak, że Nicki po prostu chciał za wszelką cenę zepchnąć Chrisa do linii wewnętrznej, co mu się udało. Holder nie chciał jednak dać za wygraną a jednocześnie nie chciał przejechać obydwoma kołami linii, za co czekałoby go wykluczenie. Na jego nieszczęście Nicki upadł na tor. Moim zdaniem Pedersen specjalnie się położył, gdyż niestety przegrał starcie z młodym Australijczykiem. W tej sytuacji najbardziej ucierpiał jednak Antonio Lindbaeck, jednak wtedy nikt o nim nie mówił. W centrum uwagi był Nicki. Ja prosiłam z całych sił, żeby Chrispy nie był wykluczony. Wtedy już byłoby pewne, że Nicki zostanie mistrzem świata, co dla mnie byłoby katastrofą. Nie twierdzę, iż Pedersen jest złym zawodnikiem, po prostu boje się jego stylu jazdy. Nie chciałabym, żeby kiedykolwiek ktoś z jego winy zrobił sobie coś złego, jednak on nie patrzy na to z tej strony. Już nie raz mogliśmy oglądać jego "ostre" i często chamskie zachowanie na torze. Inni powiedzą: "Żużel to nie dziecinada. Jeździmy, żeby wygrać", ale może nie za wszelką cenę. Jestem ciekawa tylko, do jakiego klubu przeniesie się Nicki na kolejny sezon w polskiej lidze, bo chyba nie zostanie w 1-ligowym Gdańsku. Może już skończę temat Nickiego i napiszę kilka słów na temat byłego już mistrza Grega Hancocka. Cóż, radził sobie dobrze przez cały cykl GP, jednak znaleźli się lepsi od niego. Jestem z niego zadowolona, gdyż mimo swego biegu, wciąż chcę się ścigać nie tylko w GP ale też w lidze polskiej i innych zagranicznych ligach. Słyszałam różne opinie, że i on powinien już skończyć karierę. Mam nadzieję, że jeszcze tego nie zrobi, bo radzi sobie nadal bardzo dobrze. Inną decyzję podjął Jason Crump, który zakończył swoją zabawę z Grand Prix. Wśród kibiców słyszałam różne opinie, że jeśli skończył z GP powinien również skończyć całkiem z żużlem. Jason jednak tego nie zrobi, przynajmniej mam taką nadzieję. Jeśli nie będą chcieli go w Rzeszowie, a tak się zapowiada, na pewno znajdzie dla siebie inny, lepszy klub. Można mu tylko pogratulować tylu sukcesów w Grand Prix i tego, że znajduje się w ścisłej czołówce tego cyklu. Na dziś już kończę, gdyż dziś ważne spotkanie w Gorzowie. 

A oto kontrowersyjny bieg sobotniego wieczoru:

Pozdrawiam

sobota, 6 października 2012

To już koniec cyklu GP

Lada chwila i za niedługo nie będziemy już mieli czego oglądać. Skończyła się liga szwedzka, angielska też już się kończy, w polskiej jeszcze tylko walka o złoto, brąz i baraż. Kończy się również najbardziej lubiana przeze mnie część świata żużlowego - Speedway Grand Prix. W tym roku niestety nie miałam okazji wybrać się na żadne spotkanie z przyczyn technicznych, ale na przyszły rok mam w planie GP w Szwecji i w Polsce. :) Nie ma co myśleć już o przyszłym sezonie, skoro jeszcze ten obecny się nie zakończył. Już dziś w Toruniu odbędzie się ostatnia, finałowa runda cyklu GP. Mojego faworyta na mistrza świata chyba nie muszę nikomu przypominać. Jest nim oczywiście nikt inny jak Chris Holder, który w tym sezonie zaskakuje wszystkich swoją rewelacyjną formą i umiejętnościami. Dużym plusem dla Chrispy`iego będzie na pewno to, że w ostatniej rundzie będzie jeździł na swoim torze, którego uczył się przez cały sezon 2012 i wcześniejsze lata w polskiej lidze. Myślę, że przede wszystkim to poprowadzi go do zwycięstwa w tym spotkaniu i w całym GP. Dużym zagrożeniem dla niego będzie Nicki Pedersen, który wdarł się na drugą pozycję i będzie chciał za wszelką cenę dobić się do pozycji lidera. Jak wszyscy wiemy Nicki jest zdolny do wszystkiego. Najlepszym tego przykładem może być pierwszy półfinał GP Szwecji w Gothenburgu, gdzie "killer-Nicki" wjechał w swojego klubowego kolegę Thomasa Jonassona. Oczywiście Nicki nie widział w tym ani grama swojej winy! 



Jeśli wśród kolegów z klubu pojawia się takie zachowanie, to co będzie się działo, gdy Nicki postawi sobie na cel zdobycie tytułu ? Nie chcę nawet o tym myśleć. Od początku sezonu na miejscu lidera królował Greg Hancock, który w ostatnich spotkaniach stracił tą pozycję i już zapewne jej nie zdobędzie. Wielka szkoda, ale cóż najwidoczniej w żużlowym świecie kreują się nam nowe, wielkie gwiazdy. Nie mówię tu tylko o Chrispy`m, ale również o Michael`u J. Jensen`ie czy Darcy`m Ward`zie. Nie można zapomnieć również o naszych młodych i utalentowanych zawodnikach tj. Patryk Dudek, Maciej Janowski czy Przemysław Pawlicki, którzy może już w kolejnych sezonach będą przejmować pałeczki od starszych kolegów w cyklu GP. Dziś swoją szansę na pokazanie się dostał Maciek Janowski. Nie wszyscy zgadzają się z decyzją o przyznaniu mu dzikiej karty. Słyszałam wiele głosów, że tą dzikusa powinien dostać Darcy Ward. Najwidoczniej władze postanowiły dać szansę młodemu zawodnikowi. Ostatnim razem, w Gorzowie to właśnie junior - Bartosz Zmarzlik stał na podium w GP w Gorzowie. Czy i tym razem sytuacja się powtórzy ? Jest to bardzo wątpliwe. Myślę, że na toruńskim owalu królować będzie zdecydowanie Chris Holder i Nicki Pedersen, którzy będą ze sobą zaciekle walczyć.Ciekawi mnie również to, jaka będzie dziś postawa naszych polskich reprezentantów Tomka Golloba i Jarka Hampela. Zdecydowanie wolałabym, żeby to Jarek poradził sobie lepiej, ale zapewne Tomkowi będzie sprzyjało szczęście (jak zwykle z resztą).

Długo zastanawiałam się jak będzie wyglądać podium ostatniego GP. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że liczę na Chrisa Holdera i mam nadzieję, że to właśnie on będzie stał na najwyższym stopniu podium. Na drugim miejscu, choć niechętnie, widzę Nicki`ego Pedersen`a. Nie można o nim powiedzieć, że nie umie jeździć, bo jest naprawdę dobry, ale i tym samym bardzo niebezpieczny. Na najniższym stopniu chciałabym zobaczyć mojego ulubieńca - Emila Sajfutinowa, który podobno lubi ten tor, więc liczę, że spokojnie będzie w stanie powalczyć o podium.

Start Grand Prix Polski w Toruniu już o godz. 19:00 w Canal+ Sport. 

Pozdrawiam