Tłumaczenie strony

Szukaj postu

niedziela, 14 października 2012

Dziś finał finałów!

Witam wszystkich moich czytelników :) Chociaż jest Was niewiele i tak jestem Wam niezmiernie wdzięczna, za to, że wpadacie na mojego bloga. Nie podsumowałam spotkania z Gorzowa, gdyż po prostu nie byłam w stanie czasowo się wyrobić. Dziś mam chwilkę czasu, więc napiszę co nieco. Zaczniemy może właśnie od wyżej wymienionego spotkania na gorzowskim owalu. Hmm. Faworytem oczywiście najlepsza, przecudowna Stal wraz ze swoim kapitanem Gollobem, który pokazał klasę. Mecz zapowiadał się bardzo emocjonująco i taki też był. Wszyscy kibice na stadionie i przed telewizorami z wielkim zaciekawieniem oglądali to spotkanie. Ja byłam niestety oglądałam to spotkanie za pośrednictwem internetu. Na pewno wszyscy kibice z Tarnowa wierzyli w sukces swojej drużyny, jednak wiele znanych głosów ze świata żużlowego mówiło, że Stal zmiecie Unię bez większej trudności. Jednak tak nie było. Natrudzili się i to bardzo. To, że mecz zakończył się dla nich wynikiem 47:42 to czyste chamstwo ze strony pana sędziego Demskiego, który za każdym razem sędziując mecz Stali robi wszystko pod ich komendę. Ciekawe dlaczego ? Chyba każdy, kto się interesuje żużlem trochę bardziej niż tylko przyjść na stadion, oglądnąć i wyjść, to wie. Każdy normalny sędzia wykluczył by Nielsa Kristiana Iversena za przejechanie obydwoma kołami poza linią wewnętrzną toru, jednak nie pan Demski. Gdyby w tym biegu Iversen został wykluczony między drużynami byłaby różnica tylko jednego punktu, a wtedy Stal byłaby na starcie na straconej pozycji w Tarnowie. Gorzowskich kibiców na pewno zawiodła najjaśniejsza gwiazda drużyny Tomasz Gollob, który dał się zrobić tarnowskiemu juniorowi Kacprowi Gomólskiemu. Ginger w niedzielę jechał mecz życia. Jestem z niego bardzo zadowolona. Wiem, że wszyscy zarzucają mu złą jazdę w biegu nominowanym, ale to sam Marek Cieślak zdecydował, że to właśnie Ginger pojedzie w miejsce Janusza Kołodzieja, który tego dnia był załamany. Kapitan Jaskółek nie jeździł tego wieczoru dobrze, gdyż uciekły mu jego kochane pieski. Jak zobaczyłam go w TV mówiącego o tych psach, myślałam, że padnę ze śmiechu. Teraz wszyscy czekamy na komplet punktów dzisiejszego wieczoru z jego strony, gdyż psy cudownie się odnalazły. Drużynie tarnowskiej na pewno zabrakło punktów Grega Hancocka, który po raz kolejny nie jest w najlepszej formie. Mam nadzieję, że dziś będzie wszystko dobrze i że podąży wraz z innymi Jaskółkami po mistrzowski tytuł. Jednak nie będzie to łatwe. Mają do obrobienia aż 5 punktów. Jedni powiedzą, że to niewiele, a drudzy, że to właśnie te kilka punktów może nas pozbawić tytułu. Dziś wieczorem wszystko się okaże. W Gorzowie swoją świetną jazdą popisał się Boski, który w tamtym sezonie jeżdżąc w Unii ledwo kaleczył i przywoził kilka punktów na mecz. U boku pana Tomasza dostał jakiegoś cudownego olśnienia i teraz szaleje nie tylko w Stali. Wygrał kwalifikacje do GP, czyli w przyszłym sezonie GP to będzie jakaś ogólna paranoja. Ale to dopiero w przyszłym roku. Zobaczymy co Krzysztof pokaże w Tarnowie. 

Kontrowersyjna sytuacja z biegu XV w wykonaniu N.K. Iversena

Tak dziś będzie! Unia mistrzem! :)

Zapowiada się, że stadion będzie zapełniony po brzegi. Możliwe, że przebijemy frekwencję z pierwszego finału w Gorzowie, która wyniosła gdzieś ponad 11 tys. kibiców. :) 

Wszyscy widzimy się przy Zbylitowskiej! 
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz