Wiem, że ten post pojawia się z opóźnieniem, ale musicie mnie zrozumieć ;) Kończą się wakacje, więc trzeba się wyszaleć i korzystać z wolnego czasu póki jest. Znalazłam chwilkę czasu, więc piszę kilka słów na temat tego, co stało się w niedziele na wrocławskim owalu. Mecz nie zapowiadał się zbyt ciekawy, jednak po doniesieniach, że Leon Madsen nie wystąpi, zaczęłam myśleć, że może nie być tak łatwo jak oczekiwaliśmy. Duńczyk musiał przejść zabieg, gdyż cały czas odczuwał ból po ostatniej kontuzji. Nerwowo zrobiło się również w ostatnich minutach przed rozpoczęciem spotkania. Martin Vaculik, który startował w sobotę w Cardiff nie zdążył na samolot. Jego występ stanął pod znakiem zapytania. Na szczęście Martin doleciał na to spotkanie awionetką, którą podobno sam pilotował! Niewiele osób wiedziało o tym przed i w trakcie spotkania. Dopiero wczoraj pojawiła się informacja w mediach o perypetiach Martina. Na szczęście nasz Słowak nie zawiódł. Spotkanie było bardzo wyrównane. Wrocław walczył o punkty, gdyż Cz-wa wygrała i zapewniła sobie miejsce na przyszły sezon w Ekstralidze. Niestety, na walce się skończyło. Nawet IMP - Tomasz Jędrzejak nie był w stanie zapewnić swojej drużynie upragnionego zwycięstwa. Teraz w tym zespole będzie bardzo nerwowo, gdyż czekają ich baraże. Przeciwnik nie jest jednak zbyt wymagający. Lotos Wybrzeże Gdańsk jeździ w tym sezonie bardzo słabo, ale cóż się dziwić. Sam Nicki Pedersen nie jest w stanie zrobić sam tylu punktów, aby zapewnić swojej ekipie zwycięstwo. Zapewne to właśnie Wrocek wyjdzie z barażów zwycięsko, a Wybrzeże pożegna się z Ekstraliga. Inaczej w tym sezonie wygląda pozycja tarnowskiego zespołu, który od samego początku sezonu nie pozwolił ani na chwilę odebrać sobie pozycji lidera. My kibice bardzo się z tego powodu cieszymy. W ciągu jednego sezonu nasz tarnowski zespół przeżył ogromną przemianę. W tamtym sezonie znajdowaliśmy się na takiej samej pozycji jak drużyna Lotosu, a w barażach spotkaliśmy się z Włókniarzem. W tym roku nie mamy się o co martwić. Teraz trzeba myśleć o tym, że naszych chłopakom uda się zdobyć Mistrza Polski. Co do wczorajszego spotkania, nasi zawodnicy udowodnili, że są w stanie wygrać z każdym, nawet w niepełnym składzie. We Wrocławiu jechali osłabieni, gdyż obecność Lamparta nie była wypełnieniem luki po Leonie. Dawid jak zwykle pokazał, że nie nadaje się do startów, nie tylko w Tarnowie, ale w ogóle w Ekstralidze. Jego poziom jest tak niski, że aż szkoda patrzeć. O wiele, wiele lepiej pokazał się w tym meczu nasz wychowanek Jakub Jamróg, który dołożył do wyniku drużyny swoje 6 punktów. Bardzo cieszy mnie i pewnie kibiców postawa naszego wychowanka. Miło jest nam oglądać go w dobrej formie. Rewelacyjne spotkanie zaliczył również Mistrz Świata - Greg Hancock (13). Niby nie jest on liderem Jaskółek, ale jest sto razy lepszy od obecnego lidera Janusza Kołodzieja (10), który coraz częściej zawodzi. Nie można zapomnieć również o Martinie (11), który również bardzo dobrze pojechał w tym meczu. Mam nadzieję, że taka forma utrzyma się u wszystkich zawodników na Play Offy i pokażą wszystkim, że w tym roku to oni zasłużyli na tytuł mistrzowski. Z niecierpliwością czekamy już na rozpoczęcie Play Offów. Może tym razem zobaczę żużel z trochę innej perspektywy, jako reporter Przeglądu Żużlowego, którym od niedawna jestem.
W niedziele miało również rozstrzygnąć się ostatecznie, kto będzie przeciwnikiem Jaskółek w Play Offach. Ekipa z Leszna przegrała niespodziewanie z Częstochową, więc Toruń miał wielką szansę na wygryzienie Byków z czwórki i tak też zrobił. Nikt na początku nie myślał, że Anioły będą w stanie pokonać Stal, gdyż ich forma w tym sezonie była dość chwiejna. Jednak zaskoczyli wszystkich, pokonując ekipę z Gorzowa, tym samym zapewniając sobie wejście do półfinału. Moim zdaniem, lepiej, że to właśnie Unibax dotarł do ostatecznie do Play Offów. Leszczyńska drużyna jest bardzo silna, a w mediach można było usłyszeć, że Jarek Hampel miał wrócić do składu na Play Offy. Wtedy byłaby to bardzo trudna drużyna do pokonania dla ekipy z Tarnowa. Anioły nie są aż takie silne i bardzo chciałam, żeby to właśnie oni byli przeciwnikami dla naszej drużyny. Nie wszyscy się ze mną zgadzają i w sumie rozumiem to, każdy patrzy na żużel z trochę innej strony. Mam nadzieję, że niezależnie od tego jaki będzie przeciwnik naszych Jaskółek, one będą w stanie z nim wygrać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz