Od pierwszego Grand Prix minęło już ponad tydzień. Wybaczcie, że dopiero teraz, ale przed świętami miałam urwanie głowy. Dołączyłam do nowej redakcji i musiałam się nieco wkręcić w nowe środowisko. Od teraz jestem reporterką speedway.info.pl :) Ale może przejdźmy do rzeczy. Na początek podsumowanie zaciętej rywalizacji w Auckland. Byłam bardzo zaskoczona występem niektórych zawodników. Bezapelacyjnym numerem jeden tego GP był Darcy Ward. Od początku spisywał się doskonale, jednak wciąż brak mu doświadczenia. Myślę, że szansa, którą otrzymał będzie dla niego świetną przygodą, a przy okazji jedną wielką lekcją jazdy. Walcząc z takimi wielkimi osobistościami, jak Greg Hancock, Tomasz Gollob czy Nicki Pedersen to nie lada wyczyn, a jeśli uda się pokazać plecy takiemu rywalowi to jest coś wspaniałego. Szkoda, że nie udało mu się dostać do finału, jednak jeszcze wszystko przed nim. W biegu 20. wraz z Emilem Sajfudtinow`em pokazał klasę. Chłopak naprawdę jest dobry w tym, co robi i oby nie zmarnował tego talentu.
Poezja w wykonaniu Emila i Darcy`iego!
Dużym zaskoczeniem był dla mnie również występ Tai`a Woffinden`a. Cieszę się, że w końcu pojawił się jakiś groźniejszy rywal z Wysp, bo jak wszyscy wiedzą w ubiegłym sezonie Bomber nie pokazywał nic, a tylko ciągle się pogrążał. Myślę, że Tai wykorzysta swoje "5 minut" i pokaże nam wszystkim kawał dobrego ścigania. Teraz może już mniej radośnie, ale jednak trzeba powiedzieć kilka słów na temat Emila Sajfudtinow`a. Jest on rewelacyjnym zawodnikiem, jednak od upadku stał się bardziej zapobiegawczy. Dalej jest waleczny, czasem nawet bardzo niebezpieczny, jednak to już nie ten sam Emil. Miałam okazję śledzić jego karierę od jego młodości, widziałam go w 2004 czy 2005 roku, jak "dziko" zachowywał się na torze. Wciąż mam nadzieję, że Emil wróci jeszcze do swojego dawnego "ja". ;) W tej rundzie Grand Prix nie poszło mu dobrze, ale po tym na na pewno weźmie się w garść i już w Bydgoszczy pokaże, jak należy się ścigać. Niemiłą niespodziankę sprawił mi i wszystkim fanom tarnowskich Jaskółek Martin Vaculik. Wiem, że to jego pierwszy start jako pełnoprawny zawodnik cyklu, jednak chyba każdy oczekiwał od niego nieco więcej, gdy dostał dziką kartę zmobilizował się i stanął na podium. Teraz, po słabym występie w Auckland na pewno lepiej przygotuje się na kolejne rundy i będzie o wiele lepiej. Na koniec kilka słów odnośnie wielkiej trójcy na podium. Jaka wielka radość ogarnęła mnie, gdy zobaczyłam, jak świetnie radzi sobie Jarek. To jego wielki powrót. Cieszę się, że wrócił do ścigania z takim rozmachem i już na rozpoczęcie sezonu stanął na najwyższym stopniu podium. Co do Tomasza Golloba nie ma co się dużo rozpisywać, klasa sama w sobie, człowiek z ogromnym doświadczeniem, który zna każdy tor od podszewki. Chociaż nie pałam do niego sympatią, cieszę się, że udało się rozpocząć ten sezon polskim akcentem. Kilka słów na temat mojego "ulubieńca" Nicki`ego Pedersen`a. Widać, że i w tym sezonie będzie robił wszystko, żeby zdobyć mistrzostwo. Wiadomo, każdy startujący w Grand Prix chce to osiągnąć, jednak on jest specyficznym człowiekiem i chce zrobić to za wszelką cenę. Oby w tym sezonie ominęły nas sytuację z ubiegłego roku.
Piękny, polski finał!
Na zakończenie chciałam wszystkim czytelnikom złożyć życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych. Spędźcie je radośnie, w rodzinnym gronie. :) Szkoda, że nie możemy zobaczyć się w lany poniedziałek na Zbylitowskiej, ale wszystko jeszcze przed nami.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz