Sezon zbliża się wielkimi krokami. Tarnowscy zawodnicy od 17 marca ostro rozpoczęli drużynowe przygotowania. Na Z3 mogliśmy zobaczyć wszystkich żużlowców startujących w barwach UT w nadchodzącym sezonie. Każdy chciał zaprezentować się z jak najlepszej strony. W większości przypadków cel został osiągnięty. W niezmiennej formie sprzed roku są Janusz Kołodziej i Martin Vaculik. To właśnie oni mają w tym sezonie prowadzić Jaskółki po zwycięstwa w rundzie zasadniczej. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się również Duńczycy: ulubieniec tarnowskich kibiców - Leon Madsen oraz były zawodnik leszczyńskich Byków - Kenneth Bjerre. Kółka tego drugiego cieszyły się sporym zainteresowaniem, nie tylko samego trenera Pawła Barana i jego pomocnika Mirosława Cierniaka, ale również kibiców przybyłych na Z3. Podobnie miała się sprawa z Arturem Mroczką, który również pokazał, że jest dobrze przygotowany do sezonu. Nieco gorzej ma się sprawa tarnowskich juniorów. Nie oszukujmy się, ale mamy najsłabszą parę juniorską w lidze. Jedynie Ernest Koza ma jakieś pojęcie o rywalizacji z ekstraligowymi zawodnikami. Arkadiusz Madej czy Damian Dąbrowski nie mają na swoim koncie żadnych większych osiągnięć. Ostatni sezon siedzieli na trybunie albo w parkingu obserwując poczynania swoich starszych kolegów. W tym właśnie momencie warto zastanowić się nad rozwojem tarnowskiego żużla.
W ostatnich sezonach Unia Tarnów pokazała, że jest naprawdę świetną i zgraną ekipą, która jest w stanie walczyć o medale. Trzy ostatnie sezony kończyli z medalami. Dlaczego, więc klub nie inwestuje w szkolenie młodych zawodników? Szkółka żużlowa działa dopiero od niespełna 3 lat i szkoli bardzo młodych chłopców. Klub UT nie przykłada się jednak zbytnio do współpracy ze szkółką, a mali żużlowcy pokazują się na Z3 tylko w roli przyzwoitek u boku doświadczonych żużlowców. Wciąż nasuwa mi się na usta pytanie: DLACZEGO? Zamiast wspierać rozwój młodzieży tarnowski klub woli wydawać pieniądze na ściąganie juniorów z innych miast. Zarząd UT działa wręcz przeciwnie - dobija młodych, tarnowskich wychowanków, nie daje im szans na zaistnienie, nie wspiera w ambitnych planach. Świetnym przykładem takiego zachowania włodarzy klubu jest bardzo głośna, ostatnimi czasy, afera z Edwardem Mazurem w roli głównej. O całej akcji nie trzeba nikomu opowiadać, bo wszyscy doskonale wiedzą, jak zachował się prezes Łukasz Sady w stosunku do wychowanka tarnowskiej Unii. Jednak czego można było się spodziewać po człowieku, który miał ważniejsze sprawy niż rozmowy i negocjacje z najważniejszym i (byłym) głównym sponsorem Grupą Azoty? Przykre jest to, że na naszych oczach drużyna, która ma na swoim koncie naprawdę wiele osiągnięć upada i to tylko i wyłącznie dzięki włodarzom, którzy nie potrafią odpowiednio zadbać o to, co jest wizytówką naszego zapyziałego miasta, w którym nic się nie dzieje. Brak głównego sponsora nie jest jednak największym problemem klubu. Wymogiem otrzymania licencji na sezon 2015 był system identyfikacji kibica, specjalne bramki oraz monitoring na stadionie. Miasto wyłożyło sporą kwotę na sfinansowanie przedsięwzięcia i już od jakiegoś czasu przy wejściach na tarnowski obiekt możemy zauważyć obrotowe bramki, a na stadionie całą masę kamer, które nagrywają nie tylko obraz, ale również dźwięk. Nasuwa się pytanie: po co? Czy ktoś ma ochotę posłuchać, co kibice mówią na Jego temat? A może zaczną wyciągać z tego jakieś konsekwencje, np. zakazy stadionowe? A może po prostu boi się, że kibice w końcu odsuną Go ze stołka? Na pewno ktoś ma w tym jakiś cel. Klub spełnił więc wymogi, jeśli chodzi o monitorowanie stadionu, jednak na początku marca pojawił się nowy problem. Komisja Sportu RM pojawiła się w Jaskółczym Gnieździe, aby sprawdzić jego stan. W końcu zauważyli, że stadion jest w opłakanym stanie. Jednak zamiast zdecydować się na jakieś kroki, aby to zmienić, lepiej zamknąć cześć obiektu, która grozi zawaleniem, a na resztę obiektu ze spokojem puszczać ludzi, często rodziny z dziećmi. To chore! Z użytkowania wyłączona zostaje trybuna główna - sektor X. Zamknięte zostaje również wejście na I wiraż, który znajduje się obok owej trybuny. Tym samym warto się zastanowić nad pewną kwestią. Skoro część trybuny grozi zawaleniem to jej pozostała część jest w porządku? Zarząd klubu twierdzi, że tak. Oby tylko swojej pewności siebie nie przepłacili jakąś tragedią. Włodarze klubu nie widzą w tym żadnej swojej winy, gdyż uważają, że to UM ma za zadanie utrzymać stadion przy Zbylitowskiej w odpowiednim stanie. Ja jednak sądzę nieco inaczej. Patrząc na ostatnie poczynania prezesa, który na początku olał zawodników, później głównego sponsora, na pewno nie zainteresował się stanem stadionu, którego jest użytkownikiem. Moim zdaniem, jeśli klub UT zwróciłby się z propozycją remontu i byłby konsekwentny w swoim działaniu, a do tego przedstawiłby argumenty "za" miasto raczej nie byłoby obojętne na takie głosy. Skoro znalazły się pieniądze na remont hali Jaskółka czy basenu w Mościcach to dlaczego nie można by wyłożyć środków na stadion żużlowo - piłkarski, który oglądany jest nie tylko w całej Polsce, ale również na świecie? Wszyscy wiemy, że byłaby to ogromna inwestycja, ale na przykładach innych miast można śmiało stwierdzić, że nie byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto. Tym podsumowaniem zakończę moje przemyślenia. Wiem, że wiele osób się ze mną nie zgadza, jednak wydaje mi się, że odpowiednia motywacja i konsekwentne działania przyniosłyby oczekiwane rezultaty.
Przy okazji serdecznie zapraszam wszystkich na pierwszy sparing na Z3, który odbędzie się (już na 100%) 21 marca o godz. 16:30! :)
Zachęcam również do dyskusji oraz lajkowania mojego blogowego profilu na facebook'u -> Przez Pryzmat Kibica.
Wszystkich kibiców, nie tylko tarnowskiej Unii, zachęcam do udziału w akcji poprzez lajkowanie i udostępnianie strony -> Ratujemy sytuację Edwarda Mazura, wpłacanie pieniędzy oraz rozpowszechnianie akcji za pomocą zdjęć z hasztagiem #tańczymyMazura!
Pozdrawiam,
Angelika Jakubowska (Sokołowska)
Szacun wielki!
OdpowiedzUsuń